Joanna Sarnecka,  „Jak robić teatr naprawdę ważny?”

Joanna Sarnecka, „Jak robić teatr naprawdę ważny?”

„Jak robić teatr naprawdę ważny?” zapytuje Dagna Ślepowrońska w swojej książce „Teatr psychoterapii. O praktykowaniu teatru obrzędowego”. Nie jest to pytanie o jakość estetyczną tego, co zostanie pokazane na scenie, nie chodzi o tekst sztuki, ani grę aktorską, ale o dotykanie rzeczywistości za pomocą środków teatralnych. Ważny teatr to teatr żywy, teatr wyrastający na społeczno-kulturowym gruncie i zarazem teatr ten grunt zmieniający, budujący wspólnotę
i zapewniający wyzwalające doświadczenie katharsis.

To samo pytanie leży u podstaw etnoperformance’u. Przynajmniej tak to wygląda z perspektywy praktyka, który o samym pojęciu dowiedział się przy okazji kolejnej realizacji. Jak robić teatr naprawdę ważny? Koniecznie trzeba zacząć od słuchania. Zejście z pozycji specjalisty, eksperta, pozycji władzy do pozycji gościa, obcego, przy rodzinnym stole, to doświadczenie trudne, niemniej warte przeżycia.

Nasze dynowskie przedsięwzięcie skoncentrowane wokół tematyki tradycyjnego wesela rozpoczęło spotkanie. Aneta Pepaś, dyrektorka dynowskiego MOKu, zaprosiła na nie ekspertów. Ale nie byli to naukowcy, badacze, etnografowie, ale eksperci lokalni, liderzy społeczności, znany muzyk- muzykant z pobliskiej wsi, szefowe kół gospodyń, pan, który prowadzi chór, pani prowadząca bibliotekę w Harcie. Tego dnia stałam się uczestnikiem niezwykłej, merytorycznej
i głębokiej debaty. Uczestnicy postawili sobie istotne pytania o historyczną prawdę i relację widowiska do tradycji. Świadomi wielości tradycji – każda wieś miała nieco odmienne zwyczaje, inne pieśni – zastanawiali się, jak stworzyć spektakl, który zaczerpnie z tej różnorodności nie tworząc jednocześnie fikcji. Jak działać twórczo, pozostając jednocześnie w bliskim kontakcie z konkretem tradycji? Wyszłam ze spotkania z przekonaniem, że mam do czynienia z ludźmi kompetentnymi i spokojna o efekty planowanych działań.

Drugim etapem pracy było przygotowanie przez grupę młodzieży badań terenowych dotyczących obrzędu weselnego. To właśnie badania miały stać się łącznikiem z tradycją, zapewnić osadzenie artystycznej realizacji w konkrecie pamięci i wiedzy lokalnej. W konstruowaniu narzędzi badawczych uczestniczyli studenci socjologii z UMCS pod opieką Joanny Bieleckiej-Prus. W toku spotkania powstał zgrabny scenariusz wywiadu.

Kolejny krok w pracy nad badawczym narzędziem stanowił swego rodzaju eksperyment. Zaprosiliśmy bowiem młodzież – grupę badawczą – oraz lokalnych ekspertów do wspólnej rozmowy na temat wypracowanego narzędzia. To było kolejne owocne i ważne spotkanie. Konieczna okazała się rewizja, zdawałoby się, dobrze poukładanych pytań na rzecz porządku, który nadaje opowieściom pamięć. Zaczyna się więc po prostu: proszę opowiedzieć o najstarszym weselu, jakie pan, czy pani pamięta. A potem w zasadzie pozostaje czujnie i aktywnie słuchać, dopytywać i podążać za wspomnieniami tak, jakby się razem, z ciekawością, oglądało rodzinny album.

Przed nami zasadnicza część budowania etnoperformance’u – kreacja w oparciu o materiał z badań, czy raczej wcielenie tego, co odnalezione w terenie pamięci. Ruch, który wywołał projekt w społeczności sam w sobie wart jest obserwacji i pobudza do refleksji. Dla mnie, eks -etnografa, staje się jasne, że samo pozyskiwanie wiedzy etnograficznej, informacji z terenu, nie ma żadnego znaczenia dla lokalnej społeczności. Natomiast działanie za pomocą środków raczej z dziedziny animacji, angażowanie i wzmacnianie pozycji eksperckiej pozycji mieszkańców sprawia, że – oprócz uzyskanej wiedzy terenowej – mamy do czynienia z faktycznymi procesami, z bardzo pozytywną zmianą społeczną. W projekcie biorą udział przedstawiciele kilku sąsiadujących ze sobą wsi. Mimo tej terytorialnej odrębności, dzięki projektowi mają okazję do integracji
i współdziałania. Nie ma rady, współpracując czasem trzeba twardo negocjować pewne rozwiązania, czasem można się na coś zgadzać, innym razem trzeba obstawać przy swoim. Ten proces uzgadniania stanowisk przy pracy nad elementami tradycji wzmacnia poczucie tożsamości lokalnej i świadomość tego, co faktycznie owa lokalność oznacza. Pojawiają się emocje
i emocjonalny związek z własną tradycją. Sądzę, że nie może się zdarzyć nic lepszego dla jej zachowania.

Bardzo istotnym efektem projektu jest okazja do nawiązania międzypokoleniowych więzi. Młodzi uczestnicy, samodzielni i odpowiedzialni za zdobywanie wiedzy etnograficznej, stają się naturalnymi strażnikami pamięci swoich społeczności. Badania terenowe to okazja do spotkania. Oni dają swój czas, swoją uwagę i zaangażowanie, a dostają w zamian opowieść. Odtąd tradycja
i historia będą miały dla nich konkretną twarz.

Na krok przed samym spektaklem wiem już, że będzie on po trosze właśnie o tym. Z weselnego kufra wyjmiemy suknię sprzed lat, by znów mogła stać się weselnym strojem. Nad jej ożywieniem czuwać będzie grupa etnodesignu pod okiem projektantki, Moniki Stopy. Nie zamkniemy tradycji w nieistniejącym świecie czasu przeszłego. Nasz spektakl będzie symboliczną próbą przeniesienia jej na drugi brzeg, ku przyszłości.

 

(refleksja po spotkaniu w dniach 14-15 marca)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>